Menu

Books and Crafts

Blog o książkach dla dzieci i robótkach, inspirowanych książkami i nie tylko.

Sowa śnieżna, maskotka wielkości poduszki

booksandcafts

IMG_9141

Uszyłam już wiele maskotek, ale żadna nie wzbudziła tyle emocji, co ta sowa. No, może z wyjątkiem Skarpetki. Ale za nim szaleją przede wszystkim ci wtajemniczeni w Benjamina Chaud. Inaczej z sową.. sowę po prostu chce się przytulić i wyściskać. Bez względu na to, czy jest się fanem Harry'ego Pottera, czy nie. Może to kwestia materiału: powstała ze sztucznego futra o długim włosiu, a jej skrzydła ozdobiłam przyszywanymi w kształt podkowy czarnymi piórami. Dużo ręcznej roboty, ale było warto. Żadna gotowa, sklepowa zabawka nie sprawiła Kalinie takiej radości. Sowę szyłam w ukryciu, nocami, raczej nie miałam więc czasu robić zdjęć procesu. Ma ona dość prosty kształt, żadnego skomplikowanego wzoru, tylko zdobienie skrzydeł wymagało wielogodzinnego dłubania.

Udało mi się natomiast udokumentować, przynajmniej częściowo, proces powstania małej sowy śnieżnej, pierwszej Hedwigi w naszym domu. Ta nie powstawała w tajemnicy jako niespodzianka, tylko była owocem współpracy:

IMG_5823

Ta prosta zabaweczka jest idealna do zrobienia wspólnie z dzieckiem. A starsze dziecko, któremu można już powierzyć igłę do filcowania, poradzi sobie z tym znakomicie samo. Polecam!

IMG_5814

Korpusik ptaka ubiłam igłą do filcowania na sucho. Taki kształt wydłużonego jaja to dobra podstawa dla wielu zwierzątek. Potem wystarczy doszyć, dokleić klejem lub ubić igłą kilka elementów charakterystycznych dla gatunku i mamy maskotkę. U nas te dodatkowe elementy to były skrzydła z białych arkuszy filcu z obowiązkowymi czarnymi plamkami. Wyhaftowałam je muliną. Dla porządku dodałam drugą warstwę skrzydełek żeby nie widać było lewej strony haftu. Do tego nóżki, oczy i dzióbek z żółtego filcu, źrenice z czarnych koralików. I Hedwiga gotowa do lotu. Co prawda oryginalna Hedwiga miała brązowe oczy ("...patrzyła na niego z wyrzutem swymi brązowymi oczami" - cytuję z pamięci tom "Harry Potter i Komnata tajemnic"), ale jakoś utarło się ją przedstawiać z żółtymi, zapewne takie miała w filmach. I muszę przyznać, że do twarzy jej z tym. 

IMG_5816

Sowy śnieżne w wersji mikro i makro to nie jedyne przejawy potteromanii w naszym domu. O nie, daleko nie jedyne. Nasze bestiarium zaczęło się od Puszka, słynnego potterowskiego cerbera. U nas powstała wersja złagodzona i sfeminizowana, bo czemu nie. O Puszku jeszcze tu napiszę. 

 

 

 

 

 

 

© Books and Crafts
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci