Menu

Books and Crafts

Blog o książkach dla dzieci i robótkach, inspirowanych książkami i nie tylko.

Super bohaterki dla dziewczynek

booksandcafts

UUMB7478

Sporo już widziałam takich list, ale ja też postanowiłam zrobić ranking ukochanych bohaterek książek dla dzieci. Moich i mojej córki. To oczywiście tylko pierwsza część, bo już po zrobieniu zdjęcia wiedziałam, że nie wszystkie się zmieściły. Niektóre - jak "Nusia i Wilki" czy "Co było potem" - czytałam Kalinie tak wcześnie, że zostały niemal zjedzone. Inne, jak "Ronja, córka zbójnika", czy seria o Muminkach - to moim zdaniem książki do czytania przez całe życie. Zaliczenie ich do literatury dziecięcej niewiele znaczy. Od razu widać, że w rankingu jest nadreprezentacja postaci stworzonych przez dwie autorki piszące pół wieku temu po szwedzku. Nic na to nie poradzę, że muzy nierówno rozdzielają talent, i nie ma w tej kwestii sprawiedliwości ani dla czasu, ani miejsca. 

GBKK1091

1. Ronja. Dziewczynka z lasu, która urodziła się podczas burzy. "Ronja, córka zbójnika" Astrid Lindgren

IMG_5511

 

Lubię w niej absolutnie wszystko. To jak skacze przez Diabelską Czeluść, żeby nauczyć się nie bać skakać przez przepaść. Jak próbuje oswoić dzikiego konia i walczy z Wietrzydłami. I wreszcie, jak buntuje się przeciwko ojcu, gdy dociera do niej, czym się on para. To książka do czytania w dzieciństwie i na zawsze, kryjąca w sobie tajemnicę, fantastyczna, dzika, trudna. A Ronję lubię również za to, że oprócz tytułowego ojca zbójnika ma także matkę, co w bajkach nieczęsto bywa. Silną i mądrą Lovis, która uczy córkę, by na krwawiące miejsce przykładać torfowiec i która przynosi jej do Niedźwiedziej Groty chleb. I co wieczór śpiewa Pieśń Wilków.

"- Chcę spać z głową na twoich kolanach - powiedziała Ronja. - A ty zaśpiewaj Pieśń Wilków. 

Przypomniała sobie, jak sama próbowała śpiewać Pieśń Wilków Birkowi, jak szybko się zniechęciła i postanowiła, że póki żyje, nigdy nie będzie już mu śpiewać, to było pewne.

Ale Lovis śpiewała i świat znów stał się takim, jakim powinien być. Ronja zanurzyła się w głęboki spokój dzieciństw i z głową na kolanach Lovis zasnęła pod niebem pełnym gwiazd. Obudziła się dopiero, gdy nastał najjaśniejszy ranek. 

Lovis zniknęła. Ale nie wzięła ze sobą szarego szala, którym otuliła Ronję. Ronja poczuła jego ciepło, jak tylko się zbudziła, i wciągnęła w siebie jego zapach. Tak, to jest cała Lovis, pomyślała, jej szal pachnie jak ten mały zajączek, którego kiedyś miałam"

2. Mama Muminka. Kiedyś jej nie doceniałam - jej całej krzątaniny, nieustannego parzenia herbaty, smażenia naleśników, podawania kanapek całej rodzinie, łagodnego kontrowania egoizmu Tatusia. No cóż, trzeba dorosnąć by umieć to docenić. Ale Mama Muminka ma też swoje oblicze, które łatwo uchodzi uwadze. Dopiero niedawno przeczytałam po raz pierwszy "Małe trolle i dużą powódź" Tove Jansson, pierwszą opowieść o muminkach, książkę od której wszystko się zaczęło. To tam mama z małym Muminkiem i jeszcze mniejszym Zwierzaczkiem, który nie nazywa się jeszcze Ryjek, samotnie stawia czoło powodzi i innym niebezpieczeństwom szukając dla nich schronienia, podczas gdy tata jest - no właśnie, gdzie? Także w kolejnych częściach ma swoje chwile, jak choćby ta, kiedy w latarni maluje na ścianie swój zostawiony w dolinie ogród:

IMG_5494

Mama Muminka nie jest też tak łagodna i poczciwa, jakby się mogło wydawać. O nie, ona ma własne zdanie, choć może rzadko je wypowiada. Widać to choćby w dialogu z "Pamiętników Tatusia Muminka":

"- Uważam, że ten rozdział o kryzysie w mojej młodości jest głupi - powiedział Tatuś.

- Chodzi ci o początek szóstego? - zapytała.

Tatuś mruknął coś niezrozumiale. 

- To jedno z lepszych miejsc w całej książce - rzekła Mama Muminka. - Wszystko zaraz nabiera życia, jak dajesz parę stron bez przechwałek". (Tove Jansson "Pamiętniki Tatusia Muminka")

3. Pippi Pończoszanka. Silniejsza niż najsilniejszy mężczyzna świata, pewna siebie i w dodatku bogata jak troll. Mieszka w towarzystwie konia i małpki w willi śmiesznotce na obrzeżu pewnego małego miasteczka.

IMG_5509

Niby wszyscy ją znają, bo od ponad 70 lat jest jedną z najbardziej znanych postaci literackich w ogóle. Ale czy na pewno? Wystarczy poczytać parę stron dziecku, by przekonać się, że z Pippi nie jest oczywiste. Owszem, ma walizkę pieniędzy i kupuje 14 kilogramów cukierków i zabawki dla wszystkich dzieci w miasteczku. Ale są chwile, gdy jest jej po prostu smutno. Nikt nie każe jej się kłaść, gdy nadchodzi wieczór, ale może czasami by tego chciała. Bo Pippi musi grać w swoją grę, stawać w obronie słabszych, ratować konia bitego przez woźnicę i za wszelką cenę strzec się słabości. Jak wtedy gdy w lesie znajduje martwe pisklę:

"- Pippi, ty płaczesz? - odezwał się nagle Tommy.

 - Płaczę? Ja? - obruszyła się Pippi. - Wcale nie płaczę.

- Ale masz czerwone oczy - upierał się Tommy.

- Czerwone oczy? - powtórzyła Pippi i pożyczyła od Pana Nilssona kieszonkowe lusterko, żeby się przejrzeć. - Ty to nazywasz czerwonymi oczami? Szkoda w takim razie, że cię nie było ze mną i z tatusiem w Batawii. Był tam jeden staruszek, który miał tak czerwone oczy, że policja zakazała mu chodzić po ulicy.

- Dlaczego? - zdziwił się Tommy.

- Bo ludzie myśleli, że jest czerwonym światłem, rozumiesz? Gdzie tylko się pokazał, ruch uliczny natychmiast zamierał. Ja bym miała mieć czerwone oczy? Nie, zapewniam cię, że nie płaczę z powodu takiego nędznego ptaszka". (Astrid Lindgren "Pippi wchodzi na pokład")

4. Mała Mi. Nie przypadkiem pokochała ją popkultura, a koszulki i kubki z jej wizerunkiem sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Bezczelna, samowystarczalna, nieustająca w wynajdywaniu sobie rozrywek, dbająca o swój komfort. Mi reprezentuje wszystko, czego kultura odmawia kobietom.

IMG_5485

Z wrogami radzi sobie gryząc, zawsze stawia na swoim. W książce obrazkowej dla młodszych dzieci "Co było potem" Tove Jansson to ona ratuje Mimblę i Muminka po tym, jak wciągnął ich odkurzacz Paszczaka. Mi jest królową życia - przy strachliwym Ryjku, wiecznie martwiącym się Muminku, wycofanym Włóczykiju - ona żyje tu i teraz. 

"Tatuś całe popołudnie pilnował czarnej plamki.

Powyrywał mech dookoła na dość dużej przestrzeni i nawet na kolację nie wrócił do domu. Chciał, żeby wszyscy wiedzieli, że czuje się dotknięty. 

- Myślisz, że zostanie tam całą noc? - spytał Muminek.

- Bardzo możliwe - odparła Mama Muminka.

- Jak się gniewać to się gniewać - stwierdziła mała Mi, obierając ziemniaka zębami. - Trzeba czasem być złym, każde najmniejsze stworzenie ma prawo być złe. Ale Tatuś gniewa się nie tak, jak trzeba. Nic nie wydmuchuje z siebie, tylko wciąga do środka". (Tove Jansson "Tatuś Muminka i morze") 

5. Nusia stworzona przez szwedzką pisarkę i rysowniczkę Piję Lindenbaum należy do dzieci, które nie lubią zdejmować skarpetek nawet w upał. Boi się skakać z dachu domku na placu zabaw, za nic nie daje się namówić na kąpiel. Na wakacjach w Grecji marzy o tym by wrócić do przedszkola i bawić się w piasku.

IMG_5499

Jest przeciwieństwem przebojowych, odważnych i charyzmatycznych postaci skandynawskiej literatury dziecięcej, rewersem Pippi czy małej Mi, ale także radosnych, zakorzenionych w świecie przyrody dziewczynek z Bullerbyn. Astrid Lindgren napisała w jednym ze wspomnień, że nieraz spotykała się z pytaniem "Dlaczego nigdy nie napiszesz żadnej książki o tym, jak to jest być dzieckiem rozwiedzionych rodziców, np. w sztokholmskiej dzielnicy Farsta?". Odpowiadała, że umie pisać tylko o tym co zna: o wsi, małym miasteczku, lesie. (Ewentualnie o Krainie Dalekiej czy Nangijali, które także zna). Wygląda na to, że literatura skandynawska po niej nadrabia te zaległości. Coraz mniej w niej tradycyjnych rodzin czy dzieci w naturalny sposób zanurzonych w przyrodzie, czerpiących radość z czystego faktu następowania po sobie pór roku, świąt, obyczajów. Współcześni pisarze też piszą o tym co znają: patchworkowe rodziny, duże miasta, poczucie lęku i nieprzystawania do świata. W świetnej serii o Duni Rose Lagercranz żadna z rodzin nie reprezentuje "klasycznego" modelu. Dom Duni składa się z niej, taty i kota, jej najlepsza przyjaciółka Frida ma mamę i ojczyma, jej kuzyn - tylko mamę. Ale wracając do Nusi. Nusia co prawda ma rodziców, ale jest w gruncie rzeczy dzieckiem samotnym, które przemierza świat z wiaderkiem w dłoni. Mama i tata niewiele rozumieją, są trochę groteskowi, gdy w "Nusia i baranie łby" namawiają ją dość nachalnie do kapieli i opalania, niemal nieobecni w innych częściach. Nusia w każdym kolejnym tomie sama oswaja swoje lęki, emocje i braki, takie jak tęsknota za rodzeństwem w "Moi bracia łosie" czy potrzeba akceptacji w "Nusia się chowa". I na swój cichy sposób wychodzi z tych prób zwycięsko. A to o wiele trudniejsze, niż przespacerować się po dachu drewutni. 

6. Karusia z "Piaskowego Wilka" Asy Lind. Mieszka z rodzicami w domku blisko morza, ale rodzice ciągle nie mają dla niej czasu. A ona się na nich złości. Pewnego dnia spotyka na plaży niezwykłe zwierzę: "Przypominało wilczura, ale tylko trochę. Było od wilczura jakby bardziej dzikie, a jego futerko nie było włochate. Przypominało raczej ziarenka piasku. Słonecznego pustynnego piasku". Wkrótce okaże się, że żywi się słonecznym i księżycowym blaskiem i zna odpowiedzi na wszystkie pytania. "Piaskowy wilk" to książka dojrzałego lata, nieśpieszna, zagadkowa. Wszystko odbywa się tu jakby na zwolnionych obrotach, nawet kiedy Piaskowy Wilk pędzi jak błyskawica, mam wrażenie zatrzymanego kadru. Czas płynie jak piasek przesypywany w dłoniach w upalny dzień. A pytania, na które odpowiada Wilk, to te najważniejsze. 

IMG_5498

7. Frania z "Pajęczyny Charlotty" E.B. White'a. Ta książka to amerykańska klasyka, w Polsce chyba bardziej znana z ekranizacji. Wpisałam Franię na tę listę, choć w zasadzie nie ona jest główną bohaterką tej książki. Główna bohaterka to pajęczyca Charlotta, zamieszkująca stodołę państwa Zuckermanów. Frania to zwykła wiejska "grzeczna" dziewczynka, w przeciwieństwie do swojego brata Antosia, który wciąż przysparza kłopotów.  

IMG_5532

Historia zaczyna się, gdy Frania staje w obronie małego prosiaczka, najsłabszego z miotu, który został przez jej ojca skazany na śmierć, bo "taki słabeusz to same kłopoty". Frania bohatersko rzuca się na ojca, wznoszącego już siekierę do ciosu, i ratuje zwierzątko. Rodzice zgadzają się je ocalić, pod warunkiem że dziewczynka się nim zaopiekuje. A to zaledwie początek walki o przetrwanie prosiaczka, walki która przeczy po całości porządkowi życia na wsi. 

Frania jest zafascynowana życiem zwierząt i godzinami przesiaduje na zydelku w stodole, podsłuchując ich rozmowy. E.B. White jest niezrównany w opisach wiejskich smaków i zapachów. Stodoła "Pachniała zbożem i nawozem, chomątem, smarem do osi, gumowcami i nieużywaną linią. Czuć było w niej także pot spracowanych koni i miły, słodki oddech cierpliwych krów. A kiedy kotu dano do jedzenia rybią głowę, unosił się również zapach ryby. Najczęściej jednak pachniało sianem, bo na górze, na strychu zawsze je składowano. Stamtąd też ściągano siano dla krów, koni i dla owiec. Nierzadko w stodole dominowała łagodna woń - wtedy miało się wrażenie, że na świecie nie może wydarzyć się nic złego". To właśnie tutaj, w zaciszu stodoły, Frania poznaje tajemnicę przyjaźni, narodzin, poświęcenia i śmierci. 

IMG_5495

8. "Apolejka i jej osiołek" Marii Kruger. Lubię staroświecki wdzięk tej bajki, ilustracje Zdzisława Witwickiego i królewnę, która bierze sprawy w swoje ręcę i zamiast czekać na ratunek - sama ratuje księcia zaczarowanego w osiołka. A żeby to zrobić, sprzedaje swoje klejnoty, wstążki, a nawet koronę. Tylko czy książę jest tego wart? Na to trzeba było by minęły kolejne pokolenia i ukazały się książki takie jak "Księżniczka w papierowej torbie" Roberta Munscha

IMG_5489

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. Mama Muminka. Kiedyś miałam 

© Books and Crafts
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci