Menu

Books and Crafts

Blog o książkach dla dzieci i robótkach, inspirowanych książkami i nie tylko.

Okrucieństwo słodkich zwierzątek: czytajmy Beatrix Potter

booksandcafts

IMG_5262

Na tym zdjęciu jest jak sądzę pan Jeremi Rybak, jeden z bohaterów powiastek Beatrix Potter. Wydziergany pracowicie na drutach przez nieznanego artystę. Kupiłam go wiele lat temu w sklepie z używaną odzieżą na Ursynowie. Do dziś nie mogę się nadziwić, jak pieczołowicie jest wykonany. Jakim człowiekiem bez serca trzeba być, by wrzucić takiego dżentelmena do kontenera ze starymi szmatami? Jak on się wtedy czuł? Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Na szczęście trafił do dobrego domu, w którym otrzymał status rezydenta, z dożywotnim prawem przesiadywania na półce z książkami lub parapecie. Doczekał w kwitnącej formie czasów, gdy zaczęłam czytać mojej córce bajki Beatrix Potter. (Jest wiele polskich wydań - u nas "Najpiękniejsze powiastki Beatrix Potter" przetłumaczone przez Małgorzatę Musierowicz przy współpracy Jacka M. Stokłosy i wydane przez Wydawnictwo Wilga).  

W Anglii ta pisarka i rysowniczka jest legendą. Z okazji 150-tej rocznicy jej urodzin wydano nawet pamiątkowe monety o nominale 50 pensów z postaciami z jej książek. Urocze: z jednej strony wizerunek królowej Elżbiety, z drugiej: Piotruś Królik, Typcio Drypcio albo pani Tekla Kałużyńska. W Polsce też jesteśmy otrzaskani z tymi bohaterami, ale mam wrażenie że znamy ich trochę z drugiej ręki. Czyli: znamy, ale nie czytamy. No cóż, taki los może spotkać pozornie słodkich bohaterów. Urocze zwierzaczki - myszki, kotki, wiewiórki, prosiaczki, wszelki drobiazg leśny i domowy - przynależą raczej do świata gadżetów kupowanych najmłodszym dzieciom: kubeczków, kocyków, pozytywek. Są wiktoriańskim reliktem, wzruszającą ramotą. Niesłusznie. W rzeczywistości bohaterowie Beatrix Potter zdolni są do czynów, które mrożą krew w żyłach. Koszmarny Karolek mógłby u nich terminować. To nie Stumilowy Las, w którym osobniki różnych gatunków żyją we względnej harmonii, a największą podłością, jaką mogą sobie nawzajem zrobić, jest wyjedzenie słoika miodu.

IMG_6014

Beatrix Potter nawiązuje do dawnej, sięgającej Ezopa tradycji bajek. W szkole uczono nas, że pod zwierzęcą maską opowiadają one o ludzkich przywarach. Ale Beatrix Potter chyba kochała zwierzęta same w sobie, bo mnóstwo ich hodowała przez całe życie. A przy okazji miała dar czarnego humoru. Choć nienaganna garderoba i maniery jej bohaterów na to nie wskazują, w istocie żabki w surdutach i myszki w kamizelkach toczą ze sobą walkę na śmierć i życie. I ulegają najgorszym popędom i podstępom. Zwierzęcym i ludzkim zarazem. Jak kaczka Tekla Kałużyńska, która namówiona przez lisa ("dżentelmena o piaskowych bokobrodach") nie tylko przyjmuje u niego gościnę ale nawet zbiera zioła niezbędne do przyrządzenia pieczonej kaczki. Albo jak stary królik pan Skoczek, który w chwili słabości wpuszcza do domu Tadka Borsuka, daje się odurzyć wyjątkowo mocnym cygarem z liścia kapusty, w wyniku czego najpierw śmieje się i kaszle, a poźniej zasypia, zostawiają swoje wnuki na pastwę drapieżnika. Podstępna kradzież skutkuje wojną między panem Skoczkiem a jego synową. Flopcia najpierw "nastawiła uszy i dała mu klapsa"...

IMG_6013

...a potem było jeszcze gorzej: "Po kłótni przy kolacji Flopcia i stary pan Skoczek spędzili bezsenną noc i znów się kłócili przy śniadaniu. Stary pan Skoczek nie mógł już dłużej zaprzeczać, że zaprosił gościa do króliczej nory; ale nie chciał odpowiadać na pytania i wymówki Flopci. Dzień minął w ponurym nastroju. Stary pan Skoczek, bardzo nadąsany, skulił się w rogu, zabarykadowany fotelem. Flopcia zabrała mu fajkę i schowała tytoń. Wywróciła dom do góry nogami i zrobiła wiosenne porządki, by dać upust swym uczuciom".  

IMG_6015

A niektóre historie mają w sobie wręcz dickensowski mrok. Jak "Krawiec z Gloster". Bajka szczególna już choćby dlatego, że bohaterem jest tu człowiek. Może nie taki całkiem zwyczajny, bo jego służącym i pomocnikiem jest chodzący na dwóch łapach kot. Jest zima, zła, nieprzyjazna zima, tuż przed Bożym Narodzeniem. Biedny rzemieślnik musi dokończyć zlecenie dla burmistrza, uszyć mu na ślub "surdut z wiśniowego prążkowanego jedwabiu, haftowanego w bratki i róże, oraz atłasową kamizelkę w kolorze kremowym, zdobioną gazą i zielonym, wełnianym kordonkiem". Wszystko co potrzebne krawiec ma przygotowane i skrojone, gdy nagle okazuje się, że brakuje mu jednego motka jedwabnej wiśniowej przędzy do obszycia dziurek. Zgnębiony i oszukany przez kota zapada w gorączkę, a w malignie powtarza w kółko że "zabrakło przędzy". Wtedy z pomocą przychodzą myszki, którym staruszek okazywał zawsze serce, zostawiając im ścinki jedwabiu, by sobie uszyły płaszczyki.  

IMG_3953

Kiedy krawiec leży nieprzytomny, myszki kończą za niego robotę. Wizja mysiego miasta, które biegnie pod podszewką miasta ludzi, pełne sekretnych drzwiczek, małych schodków i wąskich korytarzy, jest urzekająca. Dzięki myszkom wszystko kończy się dobrze, a delikatny, ścieg, którym obrębiły dziurki od guzików staje się znakiem rozpoznawczym krawca i przynosi mu bogactwo. Zwrot "zabrakło przędzy" trafił do obiegu. Przynajmniej w tych kręgach, w których nadal czyta się Beatrix Potter. 

IMG_3961

Czarująca jest wizja tajnego, ukrytego przed ludźmi wewnętrznego krwiobiegu miasta - dostępnego myszkom, które mogą swoimi kanałami dotrzeć wszędzie, bez wychodzenia na ulicę. I tego jedynego w swoim rodzaju przenikania się świata ludzi i zwierząt. 

© Books and Crafts
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci